Eksponat października 2020

 

Lekki samolot wielozadaniowy

Jak-12A

Numer inwentarzowy LMW-KI-120

W całym typoszeregu rodziny lekkich samolotów eksploatowanych w Polsce, od Jak-12 poprzez Jak-12M, na Jak-12A kończąc, ten ostatni był konstrukcją najdłużej używaną. Samoloty pierwszej odmiany pojawiły się w naszym kraju na przełomie 1951 i 1952 roku, początkowo w postaci dwóch egzemplarzy produkcji radzieckiej. Oba przyjęto na stan 36 Specjalnego Pułku Lotniczego na Okęciu, lecz już pod koniec stycznia 1952 roku, jeden z nich przekazano do Aeroklubu Ligi Lotniczej (okręg stołeczny) i nadano znaki cywile SP-ASZ. Produkcję seryjną kolejnej odmiany, czyli Jak-12M podjęto na prawach licencji w 1955 roku, zaś rok później w WSK-Kalisz uruchomiono wielkoseryjną produkcję silników AI-14R przeznaczonych do tego samolotu. Pierwszy całkowicie polski egzemplarz ukończono 28 grudnia 1956 roku i przekazując do lotnictwa sanitarnego nadano mu oznaczenie SP-CXA.

Dwa lata później, pod koniec 1958 roku, WSK-Okęcie otrzymało licencję na produkcję finalnej odmiany, czyli Jak-12A, którą kontynuowano w latach 1959-1960. Jak-12A pozostawał przez wiele lat podstawowym samolotem pełniącym bardzo odpowiedzialne i trudne zadania sanitarne. W latach, od roku 1959, czyli od podjęcia produkcji aż do 1983 r., Wojska Lotnicze wykorzystywały 32 samoloty Jak-12A, stąd wniosek, iż gdy egzemplarz SP-CXH był już eksponatem drzonowskiej placówki, samoloty te nadal czynnie pełniły swoją służbę. Z biegiem lat, większość samolotów tej rodziny od wojska przejęły aerokluby i lotnictwo sanitarne, w 1983 roku bowiem w rejestrze cywilnych statków powietrznych zarejestrowanych było jeszcze 56 Jak-12M/A. Samoloty tego typu wykazały się niesłychaną wręcz żywotnością, wszak w styczniu 2007 roku zarejestrowanych było nadal 47 samolotów tego typu, z tego 36 w aeroklubach zaś 6 sztuk znajdowało w rękach prywatnych właścicieli. Wszystkich odmian łącznie, we wszystkich krajach, wyprodukowano dokładnie 3801 sztuk.

Jak-12A ze zbiorów LMW jest dziś unikatem. Jego historia wywodzi się jeszcze z przedwojennych konstrukcji Jakowlewa oznaczonych AIR-5 i AIR-6 a opracowanych w latach 30. XX wieku. W wyniku długiej linii kolejnych przeróbek i udoskonaleń w latach 40. powstały Jak-10 i Jak-13 będące dość odmiennymi konstrukcjami (górnopłat o krótkim starcie i szybszy dolnopłat z chowanym podwoziem). Do produkcji skierowano Jak-10 z silnikiem M-11M o mocy 106 kW, z którym jego walory lotne były słabe. Kompromisem właściwości i zalet obu tych samolotów został Jak-12, z mocniejszym silnikiem – początkowo M-11FR (117 kW) a następnie AI-14R (191 kW) – co umożliwiło dalszy rozwój – aż do finalnej postaci Jak-12A. Wśród niewielu zachowanych oryginalnych tego typu samolotów, drzonowski egzemplarz jest tym, który posłużył jako wzór produkcji licencyjnej (sprowadzony w 1959 roku). Wcześniejsze odmiany tego samolotu (Jak-12, Jak-12R, Jak-12M) były konstrukcjami dojrzewającymi, wyposażanymi w coraz doskonalsze silniki, kolejno ulepszane i przekonstruowywane skrzydło a także coraz nowsze oprzyrządowanie. Dopiero Jak-12A, w pełni dopracowany stał się doskonałym samolotem w swojej klasie a dzięki swoim zaletom wiele lat służył w aeroklubach oraz lotnictwie sanitarnym.


Pomimo zewnętrznego podobieństwa do wersji wcześniejszych, Jak-12A posiada zmienione konstrukcyjnie skrzydło i wzmocniony kadłub. Zwiększony (do 220 dm³) zapas paliwa pozwalał na znaczne wydłużenie zasięgu (w porównaniu z pierwszą odmianą ponad dwukrotnie). Silnik  AI-14R o mocy 260 KM pozwalał na osiąganie dobrych parametrów lotu. Egzemplarz ze zbiorów LMW nosi numer seryjny 12640. Oznaczenie cywilne SP-CXH, z którym przybył do muzeum, pochodziło z okresu, gdy był użytkowany w lotnictwie sanitarnym. W następnym czasie, w ramach prowadzonych renowacji został on pomalowany w barwy wojskowe i zaopatrzony w szachownice. Będąc w lotnictwie sanitarnym również nosił on oliwkowo-zielone malowanie na górnych powierzchniach i jasno-niebieskie od dołu. Zgodnie z zachowanymi dokumentami, formalnie przeznaczony na cele muzealne został już 20 grudnia 1980 roku. Wpisu do Księgi Inwentarzowej dokonano w dniu 10 lutego 1981 roku, opatrując eksponat numerem LMW-KI-120. Same procedury, przepływ pism oraz uzupełnienie niekompletnego eksponatu trwały jednak nieco dłużej.

  

Jak-12A w plenerze drzonowskiego muzeum, jeszcze w oznakowaniu Kolumny Transportu Sanitarnego,
stan zachowania 1983 lub 1984 rok. Foto: W. Hołyś

Starania muzeum o ten typ samolotu rozpoczęły się 4 lipca 1980 roku, pismem do dyrektora Kolumny Transportu Sanitarnego w Poznaniu, na podstawie informacji uzyskanej w zielonogórskim oddziale tej organizacji. Samolot ze składu poznańskiego miał być właśnie kasowany, nadarzyła się więc okazja do poszerzenia zbiorów muzealnych o kolejny eksponat lotniczy. Zgodnie z informacją zwrotną z Poznania, tamtejszy samolot był zdekompletowany, pozbawiony silnika i śmigła. Muzeum Ziemi Lubuskiej zwróciło się więc z prośbą do Zielonogórskiej Kolumny Transportu Sanitarnego pismem z dnia 3 września 1980 roku o pomoc, uzyskując zapewnienie przekazania brakujących elementów samolotu a nawet ich zamontowania we własnym zakresie na rzecz placówki muzealnej. Ta nieoceniona pomoc zdecydowanie przyspieszyła ukompletowanie eksponatu a przede wszystkim jego pozyskanie, które zalazło swój finał, potwierdzony protokołem zdawczo-odbiorczym z dnia 6 lutego 1981 roku, kiedy to oficjalnie przekazano samolot Jak-12A opatrzony rejestracją cywilną SP-CXH (zgodnie z pismem przewodnim ex. SP-BKK) do Drzonowa. Natomiast brakujący silnik AI-14R (6 serii produkcyjnej) wraz ze śmigłem został przejęty i potwierdzony protokołem zdawczo-odbiorczym w dniu 13 kwietnia 1981 r. z Wojewódzkiej Kolumny Transportu Sanitarnego w Słupsku, ponieważ tam znajdował się potrzebny egzemplarz napędu, który po wypracowaniu pełnych godzin eksploatacyjnych, mógł być przekazany na cele muzealne a wcześniej skasowany. Natomiast odgórne pozwolenie na przekazanie samolotu napłynęło z Wydziału Zdrowia i Opieki Społecznej w Poznaniu w dniu 23 stycznia 1981 roku, któremu podlegał poznański zespół lotnictwa sanitarnego.

 

Dane taktyczno-techniczne

Rozpiętość – 12,6 m
Długość – 9,0 m
Wysokość – 3,12 m
Powierzchnia nośna – 22,6 m.kw.
Prędkość – 215 km/h
Pułap – 4000 m
Zasięg – 1070 km
Masa własna – 1990 kg

Tekst i foto: Jarosław Sobociński, archiwalne : Wacław Hołyś

***

Eksponat września 2020

 

Przeciwlotniczy karabin maszynowy PKMZ-2

(Zakłady Mechaniczne w Tarnowie, l. 60. XX w.)

numer inwentarzowy LMW-KI-930


Pod koniec II wojny światowej w ZSRR opracowano wielkokalibrowy karabin maszynowy KPW kal. 14,5 mm. Broń konstrukcji S. W. Władimirowa działała na zasadzie wykorzystania energii krótkiego odrzutu lufy z przyspieszaczem. Skutecznie łączyła ona w sobie  szybkostrzelność karabinu maszynowego  z dużą przebijalnością celów lekko opancerzonych dzięki wykorzystaniu całej gamy wyspecjalizowanych pocisków. KPW wszedł na uzbrojenie Armii Radzieckiej w 1949 r. początkowo tylko jako karabin maszynowy piechoty. Później został wykorzystany jako karabin przeciwlotniczy w zestawach podwójnie i poczwórnie sprzężonych oznaczanych ZPU-2 (w Wojsku Polskim jako PKM-2), ZU-2 (w Wojsku Polskim jako PKMZ-2) i ZPU-4.

PKMZ-2 składa się z następujących zespołów: dwóch wielkokalibrowych karabinów maszynowych kal. 14,5 mm, podstawy uniwersalnej oraz celownika przeciwlotniczego ZAPP-2. Karabiny o wadze ~ 50 kg każdy i z wymiennymi lufami zasilane są z taśm metalowych z zamkniętymi ogniwkami o pojemności 150 nabojów, za pomocą donośnika przesuwakowego. Mechanizm spustowy pozwala prowadzić wyłącznie ogień ciągły. W skład podstawy uniwersalnej wchodzi kołyska, łoże górne, łoże dolne, mechanizm podniesieniowy i kierunkowy, spust nożny i ręczny oraz dwa siedziska obsługi. Broń przeznaczona jest przede wszystkim do osłony pododdziałów przed środkami napadu powietrznego lecącymi z małą prędkością (do 167 m/s) na wysokości do 2000 m. Maksymalny kąt ostrzału w płaszczyźnie pionowej do + 90°, zaś obrót w obu kierunkach o 360°. Zestaw może być również użyty do niszczenia naziemnych celów lekko opancerzonych i środków ogniowych, a w skrajnych przypadkach do eliminowania siły żywej przeciwnika.

Do strzelania stosowano naboje wielkokalibrowe wprowadzone na uzbrojenie Armii Czerwonej na początku lat 40. XX w., a przeznaczone pierwotnie dla rusznic przeciwpancernych PTRS i PTRD. Były to - ważące 200 g - naboje z pociskami przeciwpancerno-zapalającymi B-32 i BS-41 o masie 64 g, które z odległości 800 m przebijały płyty pancerne o grubości odpowiednio 20 mm i 21,2 mm ustawione pod kątem prostym. Oprócz tego stosowano pociski przeciwpancerno-zapalająco-smugowe BZT (BST), zapalające PZ i burząco-zapalające MDZ.

 

Produkcja licencyjna zestawów PKMZ-2 rozpoczęła się w 1960 r. w Zakładach Mechanicznych w Tarnowie. Oparta ona była na międzynarodowej kooperacji. Karabiny maszynowe KPW produkowano w Rumunii, podwozia i celowniki wytwarzano w Rumunii i Polsce. Montaż końcowy zestawów odbywał się w obu państwach. Szacuje się, że przez kilkanaście lat (1960 r.-1972 r.?) wyprodukowano  w Tarnowie 1240 zestawów.

PKMZ-2 o numerze broni SW-0715 trafił do zbiorów muzeum wiosną 1987 r. z JW 1951 Krzystkowice.

 

Przeciwlotniczy karabin maszynowy PKMZ-2 w czasie zajęć poligonowych WP w połowie lat 60. XX w. (Wojsko 1943-1968. Wydawnictwo MON, Warszawa 1968)

 

Dane techniczne:

Kaliber 14,5 mm
Nabój 14,5 mm x 114
Prędkość wylotowa pocisku ~1000 m/s
Zwalczanie celów powietrznych na wysokości do 2000 m
Masa w położeniu bojowym  650 kg
Szybkostrzelność praktyczna 300 strz./min
Przygotowanie do walki 15-20 s
Obsługa 5 żołnierzy

Tekst i zdjęcia: Tadeusz Blachura

***

Eksponat sierpnia 2020

 

57 mm armata plot. S-60



57 mm samoczynna armata przeciwlotnicza S-60 wz. 1950, Zakłady Mechaniczne

w Tarnowie, l. 1958-64, nr inw. LMW-KI-485

Armata skonstruowana została w drugiej połowie lat 40. XX w. w biurze konstrukcyjnym Wasilija Grabina. Przeznaczona została do zwalczania samolotów i śmigłowców nieprzyjaciela, a także celów zrzucanych na spadochronach oraz do zwalczania ogniem na wprost celów naziemnych i nawodnych. Na uzbrojenie Armii Radzieckiej weszła w 1950 r., w tym samym roku rozpoczęła się jej masowa produkcja. Armata eksportowana była do wielu krajów, kilka z nich (w tym Polska) otrzymały na jej produkcję licencję, a jej bezlicencyjną kopię produkowano również w Chinach.

W Wojsku Polskim działa S-60 pojawiły się pod koniec lat 50. XX w. i zastępowały one lub uzupełniały armaty plot. kal. 37 mm. Ich wdrażanie do armii znacznie przyspieszyło rozpoczęcie w 1958 r. licencyjnej produkcji w Tarnowie. W 1961 r. na stanie pułków artylerii przeciwlotniczej znajdowało się już 140 armat tego typu. Stanowiły one podstawowe wyposażenie przeciwlotnicze do końca lat 80. XX w., a nieliczne egzemplarze, po modernizacji służą w naszej armii do dziś. W 2016 stanowiły uzbrojenie dwóch dywizjonów Marynarki Wojennej. W serwisie youtube dostępnych jest kilka nagrań ze współczesnych strzelań poligonowych, link do jednego z nich: https://www.youtube.com/watch?v=kOpncmTBsPY&t=5s

Armaty wz. 1950 po raz pierwszy wykorzystano najprawdopodobniej już w czasie Wojny Koreańskiej. Z sukcesami stosowane były w Wietnamie. Bojowo wykorzystywane były i są do dziś także na bliskim wschodzie, gdzie często instalowano je na różnego rodzaju podwoziach tworząc improwizowane działa samobieżne. W ZSRR jej zmodernizowana, podwójnie sprzężona wersja (S-68) została zabudowana w samobieżnym dziale przeciwlotniczym ZSU-57-2 (pojazd opisywany był już w cyklu eksponat miesiąca, link: http://www.muzeum.drzonow.eu/index.php/eksponat-wrzesnia-2017 )

Przelicznik artyleryjski PUAZO-6-60, zbiory Lubuskie Muzeum Wojskowe

Armata była zasila z cztero-nabojowych łudek podawanych przez dwóch ładowniczych. Dobrze zgrana i przeszkolona obsługa mogła zapewnić strzelanie ogniem ciągłym, w trakcie którego w ciągu minuty lufę opuszczało 50 – 60 pocisków, tworząc trudną do przebrnięcia dla nisko lecących samolotów (także z psychologicznego punktu widzenia) ścianę ognia. Co ciekawe po oddaniu takiej salwy lufa armaty nagrzewała się nawet do temperatury 400 – 450 st.C. Podstawową amunicję przeciwlotniczą stanowiły naboje odłamkowe UOR-281U, zaś do celów naziemnych strzelano amunicją UBR-281U z pociskiem przeciwpancernym.

Baterię armat S-60 tworzyło od 6 do 8 dział (w Wojsku Polskim 6). W celu sprawnego kierowania ogniem oraz zwiększenia zasięgu skutecznego ognia, były one skomunikowane z radiolokatorem SON-9 oraz przelicznikiem artyleryjskim PUAZO-6-60. Przy zastosowaniu radiolokatora i przelicznika zasięg skuteczny ognia w pionie oceniano na 6000 m (mimo zasięgu teoretycznego podawanego na 8 000 m). Alternatywnie armaty mogły strzelać przy użyciu własnych celowników optycznych WK-3, co znacząco utrudniało przeciwnikowi wykrycie baterii, ale oczywiście zmniejszało zasięg skuteczny i celność prowadzonego ognia.

Prezentowana w artykule armata o numerze broni 1920 do muzealnej kolekcji trafiła w 1984 r. z JW w Krzystkowicach. To jedno z dwóch dział tego typu w drzonowskiej kolekcji. W pawilonie ekspozycyjnym prezentowana jest także lufa armaty S-60 z widocznym na zdjęciu fragmentem (w armacie zabudowanym) ze sprężyną powrotnika.


„Żołnierska powinność", Warszawa 1983 r.

 

Dane techniczne armaty S-60:
Donośność pionowa: 8000 m
Donośność pozioma: 12 000 m
Masa w położeniu bojowym: 4775 kg
Trakcja: motorowa
Prędkość holowania: 60 km/h
Szybkostrzelność teoretyczna (praktyczna): 100 – 120 strz./min (50-60 strz./min)
Czas przejścia w położenie bojowe: 1 – 2 min
Obsługa: 8 osób

Tekst i zdjęcia:
Błażej Mościpan

***

Piknik Militarny 2020

 

Piknik z okazji Dnia Wojska Polskiego 

oraz 100-lecia Bitwy Warszawskiej

15.08.2020

      W dniu Święta Wojska Polskiego obchodzonego zgodnie z tradycją 15. sierpnia na cześć Cudu nad Wisłą, w Lubuskim Muzeum Wojskowym w Drzonowie, co roku organizowany jest festyn militarny.
Tegoroczny, ze względu na obchody 100-lecia Bitwy Warszawskiej, mimo ograniczeń związanych z pandemią koronawirusa, przybrał obszerną formę. Pogoda w tym dniu dopisała znakomicie, lekkie zachmurzenie dało bowiem zwiedzającym wytchnienie od upału poprzednich dni.

Niewątpliwie jedną z największych atrakcji tegorocznego pikniku był kilkukrotny pokaz dynamiczny czołgu T-72 ze zbiorów naszego muzeum. Jednak także inny prezentowany sprzęt wojskowy cieszył się wielkim zainteresowaniem. Niezmiernie atrakcyjne były stoiska modelarskie, wraz z pokazami w ruchu modeli czołgów RC (czyli kierowanych radiem) a także szkutniczych na muzealnym stawie - co przy wielu atrakcjach, mogło ujść uwadze zwiedzających.

Dziękujemy wszystkim naszym gościom i sympatykom, którzy mimo epidemii tłumnie i odważnie przybyli na Festyn.

Serdeczne podziękowania składamy wszystkim żołnierzom, którzy w dniu swojego święta przyjechali do naszego Muzeum, aby zaprezentować eksploatowany przez siebie sprzęt wojskowy, a który z oczywistych względów nie jest dostępny dla ludzi na codzień.

Zapraszamy do oglądania migawek z wydarzenia...

Foto i tekst: Jarosław Sobociński

 

 

***

 

 

Noc Muzeów 2020

 

Noc Muzeów 2020

 

W związku z wielką ilością odwołanych w tym roku imprez plenerowych, Lubuskie Muzeum Wojskowe chciało choć w drobnym stopniu zrekompensować naszym sympatykom i zwiedzającym powstały przez Koronawirusa niedosyt. Wychodząc więc naprzeciw oczekiwaniom zwiedzających i kontynuując doroczną tradycję, w dniu 1. sierpnia 2020 zorganizowaliśmy zaległą, odwołaną w maju br. Noc Muzeów.

Pogoda dopisała wyśmienicie, i mimo skromniejszej niż w poprzednich latach ilości atrakcji, mogliśmy cieszyć się sporą ilością odwiedzających tegoroczną Noc Muzeów, choć zorganizowana została w nietypowym terminie.

Zapraszamy do oglądania migawek z imprezy...

Foto i tekst: Jarosław Sobociński

Foto: Soundbit

Foto: Soundbit

Foto: Soundbit

Foto: Soundbit

Foto: Soundbit

***